— Patrzcie! Czyż nie jest piękny? — Wyciągnęłam rękę, żeby Nora i Tessa mogły go zobaczyć, nie potrafiąc przestać się uśmiechać. Pierścionek iskrzył się nawet w świetle dziennym — delikatnym, czystym blaskiem, który prawie nie pasował do tak sterylnego miejsca jak to.
Tessa westchnęła z takim zdumieniem, jakbym właśnie wręczyła jej meteoryt.
— Ja pierdolę, Hazel. Jest ogromny! — Złapała moją dło






