***Logan***
Trzepaczka w mojej dłoni szorstko zgrzytała o miskę, metal uderzał o metal w sposób, który drażnił nawet moje własne nerwy. Powinienem był trzymać tę cholerną jadaczkę na kłódkę. Powinienem był po prostu dalej piec. Udawać. Uśmiechać się. Rozmawiać. Ale bywają dni, w których moja cierpliwość, moja powściągliwość, moja starannie skonstruowana maska opada – a dzisiaj był właśnie jeden z






