***Victor***
Hazel dąsała się od chwili, gdy samolot dotknął pasa startowego — to był prawdziwy, pełen zaangażowania dąs, z wysuniętymi wargami, wydętymi policzkami; wyraz twarzy, który byłby uroczy, gdyby nie towarzyszyła mu absolutna cisza.
Moja dziewczyna potrafiła uczynić z milczenia broń skuteczniejszą niż jakakolwiek kłótnia. I robiła to przez cały lot, przez całą drogę przez lotnisko, a ter






