Wybuchnęłam pozbawionym cienia radości śmiechem. – Jesteś taki żałosny, Caleb.
Po raz pierwszy coś pękło na jego twarzy. Szczęka mu się napięła, a oczy zwęziły, stając się ciemniejsze i ostrzejsze. Pijana mgła wyparowała w mgnieniu oka, ustępując miejsca czemuś chłodnemu i niebezpiecznemu.
– Uważaj, Hazel – zasyczał. Jego głos już nie był niewyraźny. Brzmiał czysto i trzeźwo. – Zapominasz, jak wie






