– Caleb, wystarczy! – warknął tata, a jego głos przeciął gęste napięcie panujące w sali balowej. Jego brwi uniosły się tak wysoko, że pomyślałam, iż na jego czole zaraz pęknie żyłka.
Przez ułamek sekundy obawiałam się, że dostanie udaru tu i teraz, na oczach wszystkich.
Ale nawet jego gniew nie powstrzymał nadciągającej burzy. Coś sprawiło, że Piper trzęsła się na swoich obcasach, a mój ojciec gro






