**Jaxson**
Dzień meczu nie powinien tak wyglądać.
W szatni było głośno – muzyka, śmiech, chłopaki nakręcali się nawzajem – ale wszystko to wydawało się bardzo odległe, jakbym słuchał tego spod wody. Przechodziłem przez rutynę: sprawdzałem obecność, sprzęt, rozdawałem opaski podróżne, udzielałem uwag na ostatnią chwilę. Dla wszystkich innych byłem opanowany. Stabilny. Trener, jakiego potrzebowali.






