**Luke**
– Potrzebujemy cudu – mruknął ktoś.
– Potrzebujemy Hail Mary – odpowiedział inny.
– Powinniśmy wezwać kopacza? – zapytał jeden z liniowych cienkim głosem.
– Nie – powiedziałem. Mój głos nie był głośny, ale był stanowczy. Ostateczny. – Nie da rady z tej odległości.
Jace spojrzał mi w oczy. Był rozgrywającym. Kapitanem. Liderem. Ale teraz? On też był wyczerpany. Wszyscy byli.
– Po prostu po






