Wróciłam do domu z ciężkim sercem. Takim, które osiada w piersi jak mokry ręcznik — ciężkie, zimne, wręcz niemożliwe do wyżymania.
Mama rozwodziła się ze swoim gównianym mężem, ponieważ, jak to ujęła: „Chcę umrzeć jako wolna kobieta”. Najwyraźniej spędziła swoje małżeństwo, czując się spętana i duszona każdym jego rozkazem.
Czy współczułam jej? Może trochę. Czy jej wierzyłam? Ani trochę.
Zbyt dobr






