**Victor**
Było tuż po drugiej w nocy, gdy mój telefon na szafce nocnej zaczął dzwonić, burząc ciszę i spokój. Dźwięk był na tyle ostry, by wyrwać mnie ze snu, i wystarczająco głośny, by Hazel poruszyła się obok mnie, mamrocząc coś niezrozumiałego.
Sięgnąłem po niego, uważając, by jej nie szturchnąć, i ściszyłem dzwonek. Ale ekran znów rozbłysnął natarczywie. Hazel zamrugała sennie, a jej rzęsy za






