Zanim dotarliśmy na dół, wyglądaliśmy jak każda inna para — może nawet trochę zbyt idealnie.
Ja miałam na sobie ogrodniczki, a Wiktor szorty i białą bawełnianą koszulę. Wyglądaliśmy normalnie.
Zbyt normalnie.
Mia promieniała, siedząc pośrodku pokoju jak powracająca królowa, którą zresztą była. Na głowie miała urodzinową czapeczkę, a przed nią stał ogromny tort, przez co można by pomyśleć, że to je






