***Logan***
„Sprawa Sabriny”.
Te dwa słowa uderzyły mnie jak cios w żebra — ostre, niespodziewane, mające zaboleć. Nawet gdy Victor przestał mówić, one wciąż odbijały się echem w mojej głowie, krążąc, drwiąc i nie pozwalając mi oddychać.
Starałem się utrzymać neutralny wyraz twarzy, wręcz swobodny, bo właśnie to robię, gdy gówno uderza w wentylator. Żartuję. Udaję. Zaprzeczam. Ale wewnątrz moja kl






