Mrok napierał na mnie niczym druga skóra.
Nie potrafiłam powiedzieć, jak długo byłam nieprzytomna. Czas się rozpadł, przechodząc w mgłę odległych ech i zdrętwiałych kończyn. Unosiłam się, dryfując w ciężkim, trującym śnie.
Aż obudził mnie ból.
Przez moje ramiona przeszył ostry, lodowaty chłód. Próbowałam się poruszyć, ale mięśnie ledwie reagowały. Język wydawał się zbyt gruby w ustach, a ciężar na






