— El — zawołała łagodnie Phaedra, wyciągając ramiona, zanim jeszcze zarejestrowałam jej głos. Miłe ciepło jej tonu wyrwało mnie z rozmyślań i bez wahania ruszyłam w jej stronę.
Przyciągnęła mnie do uścisku, tuląc moją głowę do swojego ramienia, a ja pozwoliłam sobie chłonąć jej zapach — znajomy, matczyny. Coś nieznanego poruszyło się w mojej piersi.
Bezpieczeństwo. Tak to właśnie odczuwałam. Ciesz






