Powietrze tamtego ranka wydawało się cięższe, jak w dniu, w którym coś musi pójść nie tak.
Czułam to w sposobie, w jaki powiew wiatru muskał zasłony.
Niepokój.
Napięcie.
A potem zadzwoniła Phaedra.
Mirella. Jej córka. Została ranna w wypadku. Samo to wystarczyłoby, bym zaczęła się martwić, ale to sposób, w jaki głos Phaedry zadrżał — nie smutkiem, lecz czymś bliższym przerażeniu — sprawił, że chwy






