– Rozumiem, dlaczego dali ci to stypendium – powiedział po chwili Alfa Dante, a jego głos był niski, lecz szczery.
Cicho zachichotałam, zakładając kosmyk włosów za ucho.
– To był sposób na ucieczkę, tak naprawdę – przyznałam. Mój wzrok powędrował w górę, przyciągnięty przez księżyc wiszący wysoko nad nami – pełny i lśniący, milczący świadek moich prawd. – Szansa, by zniknąć i nie musieć się tłumac






