— El, to jest Jorg — powiedziała Aethel, wskazując na mężczyznę za kierownicą, który skinął mi głową, nie odrywając wzroku od drogi. — A to Jovian — dodała, wskazując na pasażera z przodu, który zerknął do tyłu i posłał mi uprzejmy uśmiech.
— Czy jadła pani coś, panno Valerion? — zapytał Jovian uprzejmie, głosem głębszym, niż się spodziewałam, zabarwionym troską.
Panno Valerion…? To był pierwszy r






