Pierwszą rzeczą, którą poczułam po otwarciu oczu, był zapach — lawenda i coś subtelnie leśnego, jak cedr rozgrzany słońcem. Mój umysł, wciąż ociężały, potrzebował kilku sekund, by dotarło do niego, że nie jestem w swoim akademiku.
Byłam w rezydencji Alfy.
W pokoju gościnnym.
Słońce przesączało się przez cienkie zasłony, rzucając miękkie, złociste pasma na narzutę łóżka. Wszystko wokół mnie było ci






