Mija niemal rok, odkąd tu przyjechałam.
I minął miesiąc od tamtej nocy — nocy, w której Likan ocalił mi życie, i nocy, w której po raz pierwszy ujrzałam mężczyznę zwanego Alfą Dante.
Od tamtego czasu panuje cisza. Żadnych wizyt. Żadnych listów. Ani jednej wzmianki ze strony Bety Alessio. To tak, jakby Dante znów rozpłynął się w powietrzu.
Na początku wciąż miałam nadzieję, głupio wpatrując się w w






