Noc po bitwie była ciężka i duszna.
Pożary ugaszono. Dym rzedniał. Echa warknięć i wycia ucichły, zastąpione cichym oddechem, bólem i ulgą.
Oraz stratą.
Stałam boso na zrujnowanym kamieniu, moja skóra była pokryta pyłem i zaschniętą krwią. Mięśnie mnie rwały, ciało było obolałe i wyczerpane mocą, którą uwolniłam.
Ale wciąż stałam.
Wszyscy staliśmy.
Renegaci zniknęli – rozproszeni lub martwi.
A Lor






