Perspektywa Dantego:
Nie pamiętałem siodłania konia.
Nie pamiętałem rzucania rozkazów strażnikom ani przybierania formy Likana na tyle długo, by przedrzeć się przez zimną mgłę zachodniej granicy.
Pamiętam tylko bieg — rozmyte sosny, wiatr i wściekłość.
Bo nadzieja, prawdziwa nadzieja, jest rzeczą brutalną.
Chwyta cię za płuca niczym ogień i szepcze kłamstwa, nawet gdy każe ci wierzyć.
„To ona. To






