Ugh....
Następnego ranka obudziłam się z kolejnym rozdzierającym bólem głowy, takim, który sprawiał, że światło wydawało się wbijać igły w moją czaszkę. Moje ciało bolało, ale nie fizycznie – był to ból czegoś głębszego. Czegoś, czego brakowało.
Zamrugałam przez mgłę i powoli świat nabrał ostrości.
Dario – nie, Dante – tam był, siedząc cicho na kanapie obok mojego łóżka. Opierał łokcie na kolanach






