Na dziedzińcu wojowników napięcie wisiało w powietrzu niczym napięta cięciwa łuku.
Aethel krążyła obok Mirelli, obie spowite w milczącą czujność. Jadowite słowa Kizary nie rozpłynęły się na wietrze. O nie, unosiły się wciąż niczym odór krwi przed burzą. Każdy wojownik, który słyszał jej lekkomyślny wybuch, nosił go teraz w sobie – nie jako gniew, lecz jako wspomnienie. Takie, którego nie wybacza s






