Miasto już dawno zaczęło cichnąć, a jego tętniący życiem gwar przeszedł w cichy mruk.
Sklepikarze jeden po drugim zamykali okiennice, blask ich latarni przygasał, zostawiając jedynie uliczne lampy rzucające złote aureole na bruk.
Nad Francją zapadła północ, a wraz z nią cisza krętych uliczek i pustych placów.
Byliśmy tylko my.
Dłoń Dantego spowijała moją, gdy spacerowaliśmy opustoszałymi ulicami;






