Noc wypełniła niewłaściwa cisza.
To nie był spokój — to było zawieszenie.
Jakby samo powietrze wstrzymało oddech, czekając, by zobaczyć, czy ta historia zakończy się krwią, czy miłosierdziem.
Nie musiałam się rozglądać, by wiedzieć, że ona tu jest.
Czułam ją. Matkę Soranę.
Jej obecność przesiąkała przez kąty pokoju, a nikły zapach soli i starego popiołu unosił się w powietrzu. Czułam ją, zanim jes






