Punkt widzenia Sorany:
Francja pachniała inaczej niż Włochy.
Ziemia tutaj była ciężka od deszczu i starych korzeni; nie pamiętała jej imienia.
Żaden kownat nigdy nie nazwał jej siostrą. Żaden ołtarz tutaj nie nosił jej krwi.
Matka Sorana przemierzała obce wzgórza niczym cień szukający odbicia.
Nie powinna była tu przychodzić.
A jednak, ilekroć czuła tętno krwi De Luca — gdy wiatr niósł echo krzyku






