Punkt widzenia Dantego:
Ugh...
Nie mógł spać.
Burza przeszła kilka godzin temu, ale jej ciężar wciąż lgnął do posiadłości niczym gorączka, która nie chce ustąpić.
Woda szeptała w rynnach, wiatr mruczał w kominie, a gdzieś w lesie wył wilk, jakby pamiętał o żalu swego pana.
Dante nie zmrużył oka.
Nie żeby nie chciał, chciał, ale nie mógł.
Westchnął głośno, zanim usiadł na krawędzi łóżka z nagą klat






