W pewnym momencie pocałunek osłabł i wróciła do nas mowa.
Przesunął palcem wzdłuż linii mojej szczęki, a dotyk ten przypominał światło słońca przedzierające się przez pęknięcie. — Powiedz mi, czego potrzebujesz — rzekł głosem o barwie znoszonej skóry rzeczy, której używano dość często, by stała się doskonała.
Wzięłam wdech, czując sól, las i jego. — Po prostu być z tobą — odparłam. — Być wybieraną






