Obudziłam się w bólu.
To był ten rodzaj bólu, który tętnił głęboko w kościach, jakbym została stratowana przez stado bawołów — albo co gorsza, przez Betę Alessio. Każdy centymetr mojego ciała był obolały, spięty, rwiący. Moje kończyny były ociężałe, ciężkie jak z kamienia. Nawet obrócenie głowy na poduszce sprawiało, że krzywiłam się z bólu.
A jednak… uśmiechałam się.
Ponieważ ten ból nie był pust






