Nie zdawałam sobie sprawy, że zasnęłam, dopóki nie usłyszałam podniesionego głosu dochodzącego z gabinetu Dantego za ścianą.
— CO?!
To był głos Bety Alessio. Ostry. Zaskoczony. Piorunujący wstrząs, który wyrwał mnie ze snu, jakby ktoś wylał na mnie lodowatą wodę.
Usiadłam na pluszowej sofie, na której się skuliłam, a ciężka księga o Isadorze zsunęła mi się z kolan z cichym głuchym odgłosem. Przez






