Jego słowa były jak granat. Uderzył we mnie żar, w sposób, którego nie chciałam. Czułam, jak wyładowanie elektryczne przepływa przez moje kończyny – mięśnie mi się napięły, krew dudniła w uszach, a gorąco wezbrało tam, gdzie nie powinno. Zdradziecka, zwierzęca reakcja naprężyła moją skórę i skupiła się nisko w podbrzuszu.
Nie. Nie. Nie. To nie tak. Mój mózg krzyczał. Musiałam przypomnieć sobie, co






