***Victor***
Pewnie wyglądam jak stalker, leżąc tu z otwartymi oczami w środku nocy, obserwując, jak jej klatka piersiowa unosi się i opada, jakby ten rytm utrzymywał mnie w całości. Hazel. Moja Hazel. Jest wtulona we mnie, jakby jej miejsce było właśnie w zgięciu mojego ramienia, a jej usta układają się w ten miękki, nieświadomy uśmiech, który za każdym cholernym razem mnie niszczy.
Jest szczęśli






