W chwili, gdy Stella się przedstawiła, w moim żołądku przewróciło się od mieszanki gniewu, podejrzeń i gorąca. Wymusiłam na sobie uśmiech, ściskając jej dłoń. – Hazel – powiedziałam cicho, a mój głos brzmiał stabilnie wbrew wewnętrznej burzy, jaka we mnie szalała.
Dłoń Victora zsunęła się na moją talię, zaborczo, by dodać mi pewności siebie. – Moja narzeczona – dodał stanowczym tonem, po którym w






