Hazel
Hostessa wyprowadziła nas z loży, w której wcześniej siedzieliśmy, mijając wyciszone ściany i głośne jęki. Mijając dźwięk biczów i brzęk łańcuchów. Mijając szorstkie chrząknięcia i bolesne krzyki ludzi realizujących swoje erotyczne fantazje.
Aż zatrzymaliśmy się przed jakimiś drzwiami. Pokój nr 6.
Ramię Victora wciąż obejmowało mnie w talii, mocno zaciskając. Czułam, jak bardzo był napięty.






