Wciąż siedziałam na Victorze.
Moja klatka piersiowa unosiła się ciężko. Moje uda drżały wokół jego bioder. Mój puls? Jak młot pneumatyczny.
Pokój znieruchomiał.
W ciszy.
Z wyjątkiem pulsowania basu po zakończonym utworze.
Z wyjątkiem dźwięku mojego ciężkiego oddechu... i najcichszego skrzypienia skórzanego fotela pod Victorem, kiedy poprawiłam się na jego kolanach – dociskając się nieco mocniej.
T






