Victor
W drodze na górę wrzuciłem liścik do kominka, patrząc, jak się zwija i czernieje, zanim pochłonęły go płomienie. Nie mogłem ryzykować, że Hazel go zobaczy. Nie, kiedy i tak stąpałem przy niej po kruchym lodzie.
Każdy kolejny stopień wydawał się cięższy od poprzedniego, a przerażenie przylegało do mnie jak druga skóra. W domu nagle zapadła cisza. Zbyt wielka cisza. Powinienem czuć ulgę, że L






