***Rozdział 104: To moja przestrzeń***
Prawdopodobnie przydałoby mi się porządne cięcie. Moje włosy prawie muskały teraz wierzchołki piersi, a ta długość mówiła mi, jak bardzo się zapuściłam. Z lustra spoglądała na mnie prawda. Zaczerwienione oczy, rozmazane cienie pod oczami, popękane i suche usta, kości policzkowe ostro zarysowane pod ziemistą skórą. Wyglądałam jak ktoś, kto wyczołgał się z ryns






