***Rozdział 99: Witaj w domu, Victorze***
Moje plecy uderzyły o drzwi, gdy jego ciało przyparło mnie do nich. Pocałunek był surowy, tygodnie głodu wciśnięte w jedno zderzenie zębów i języków. Roztopiłam się w nim, zaciskając palce na jego ramionach, a moje nogi już drżały.
„Lubisz kazać mi czekać?” – chrypnął tuż przy moich ustach.
„Nie mogłam tak po prostu…” – Mój protest urwał się gwałtownym wde






