Perspektywa Elary:
Unosiłam się.
Na początku myślałam, że nie żyję.
Nie czułam bólu. Żadnych łańcuchów. Żadnego ciężaru w kończynach. Żadnego srebra wrzynającego się w nadgarstki. Tylko światło.
Miękkie i złote.
Czułam je jak blask słońca wpadający przez niewidzialne okno, jak ciepło lata muskające moją skórę.
Ale to ciepło nie niosło ukojenia.
Ponieważ było puste.
Stałam na rozległym, białym polu






