Punkt widzenia Elary (obecnie Edith):
„Dante…”
Jego imię unosiło się w powietrzu niczym łagodny posmak miodowej herbaty — ciepłe, dziwne i nieoczekiwanie kojące. Nie mogłam przestać się uśmiechać. Moje palce, błądząc bez celu, gładziły materiał koca, na którym siedziałam, raz po raz przejeżdżając po szwie, jakby to miało pomóc mi zrozumieć uczucia kłębiące się w mojej piersi.
Dlaczego?
Dlaczego je






