Droga do królestwa nigdy wcześniej nie wydawała się tak długa.
Słońce wspinało się miarowo nad drzewami, rzucając długie cienie na ścieżkę, po której w napiętym szyku poruszały się powozy, konie i wojownicy. Ptaki świergotały nad głowami, ale ich śpiew był tłumiony przez gęsty niepokój wiszący w powietrzu. Elara siedziała cicho w głównym powozie, z nieobecnym wzrokiem i drżącymi dłońmi spoczywając






