Dante opuścił lazaret, rzucając ostatnie spojrzenie na rannych wojowników, których jęki wciąż pobrzmiewały mu w głowie.
Konieczność działania była oczywista – Lyrra była potrzebna i to szybko.
Korytarz na zewnątrz był cichy, ale nie był to kojący spokój. To był rodzaj ciszy, która napierała na uszy, sprawiając, że każdy krok wydawał się zbyt głośny. Jego buty uderzały o wypolerowaną kamienną podło






