Dźwięk podniesionych głosów dotarł do Dantego, zanim jeszcze wszedł do głównego holu.
Co u licha….
Kizara stała z rękami na biodrach, z dumnie uniesioną brodą, podczas gdy wyraz twarzy Bety Alessia zastygł w cierpliwym, choć napiętym grymasie człowieka powstrzymującego gniew.
Dante zwolnił, unosząc jedną brew w lekkim zdumieniu. – O co znowu chodzi? – zapytał tonem bardziej zmęczonym niż ciekawym.






