W królestwie, po wyjeździe króla Dantego.
----------
W wielkiej sali panowała cisza, którą mącił jedynie rzężący, pełen bólu oddech rannego rycerza leżącego na długim dębowym stole.
Pot spływał mu po bladej twarzy, a dłonie drżały bez opamiętania, jakby niewidzialny ogień trawił go od środka. Jego wilk podejrzanie umilkł — co dla każdego wilkołaka było straszliwym znakiem.
Lyrra krążyła w pobliżu,






