Kiedy się obudziłam, świat był miękki i przytłumiony.
Pierwszą rzeczą, jaką poczułam, był ciężki ołów zmęczenia w kościach, jakby moja dusza została wyżęta do sucha i zostawiona na mrozie.
Moje palce drgnęły na pościeli — gładkim lnie pachnącym lekko lawendą i dymem. Powietrze wokół mnie było nieruchome, jeśli nie liczyć odległego szeptu głosów i niskiego, uspokajającego pomruku tętna królestwa ni






