Zanieśli mnie na górę, nie do izby chorych, lecz do naszej sypialni.
Dante nie chciał, by zapach żelaza i nalewek był pierwszą rzeczą, jaką poczuję, gdy świat odzyska równowagę.
Położył mnie na skraju łóżka i ukląkł na dywanie, jakby modlitwę można było wpleść w drewno podłogi. Dłonie Mirelli poruszały się pewnymi, wprawnymi ruchami — szmatka przy ustach, miska w pogotowiu, odbezpieczona fiolka, g






