Puk… Puk…
Pukanie niczym uderzenie kłykcia, który jest właścicielem drzwi, a potem otworzyły się i pokój wypełnił zapach, który zawsze kojarzy mi się z burzowymi chmurami i czystym lnem: Lyrra.
Minęło sporo czasu, odkąd widziałam ją po raz ostatni, odkąd zdecydowałam się opuścić Florencję z Dantem, by wylądować na innym terytorium z nową przygodą.
Wyglądała dokładnie tak jak zawsze — surowy warkoc






