Droga pachniała tego dnia inaczej — nie deszczem czy trawą, lecz żelazem i starością.
Najpierw poczułam to jako nutę skrytą pod całą resztą: słony, metaliczny posmak unoszący się w powietrzu, gdy coś starożytnego i cierpliwego przemierza krainę.
Zamek zdawał się to wyczuwać, zanim ktokolwiek z nas zdążył zareagować. Strażnicy, którzy zwykle żartowali przy bramie, stali teraz w milczeniu, mali nicz






