(Perspektywa Lorda Drakona)
Wyszedł z sali niczym rozwijający się cień, a w przestrzeni, którą opuścił, świece zdawały się znów oddychać. Ale zapach, który ze sobą niósł — deszcz i żelazo, stary żal i coś ostrzejszego — pozostał. Wgryzł się w kamień i arrasy; wniknął w same kości zamku.
Drakon nie spieszył się. Poruszał się cierpliwym krokiem kogoś przyzwyczajonego do stuleci, lecz jego umysł podr






