Zapadała chwila ciszy. Ciężka. Dusząca.
Nikt nie odważył się odezwać.
Wojownicy z Ebon-Sylvan wymieniali zdezorientowane spojrzenia, niepewni, czy powinni się pokłonić, poruszyć, czy choćby oddetchnąć w obecności Alfy Likanów. Niektórzy odruchowo spuścili wzrok — pierwotny instynkt uległości był zbyt silny, by mu się oprzeć.
Dante zatrzymał się zaledwie kilka stóp przed Kovakiem i Kestryn. Jego uś






