Przez całą drogę potem spałam, otulona głęboką, bezsenną mgłą.
Dante, Aethel i Mirella dbali o to, by nikt mi nie przeszkadzał, by nie dobiegał żaden dźwięk. Jakby rozumieli ciężar, który wciąż niosłam, i wyczerpanie, które przenikało moje kości po wszystkim, co się wydarzyło. Pozwolili mi na ciszę, której tak rozpaczliwie potrzebowałam.
Nie obudziłam się nawet, gdy wylądowaliśmy.
Dante przeniósł






